|
Adolf Hitler powiedział kiedyś do swojego
fotografa – „Nie dałem kobietom szczęścia. Tak było przez całe życie”. Czy
chodziło mu o sprawy łóżkowe? Raczej tak, bowiem są świadkowie, którzy
twierdzą, że wódz najzwyczajniej nie miał czym ich uszczęśliwiać.
Führer to po niemiecku wódz. Vorführer to uwodziciel – i ten arcyzbrodniarz
potrafił uwodzić tłumy i poprowadzić je pod topór wojny jak stado baranów.
Ale historycy spierają się do dziś, czy tak samo skuteczny był wobec kobiet, a
tych, według świadków, zawsze się koło niego kręciło dość mnóstwo. Wiadomo –
władza to gigantyczny afrodyzjak. Oczywiście najsłynniejszą z nich była Ewa
Braun, która tuż przed upadkiem Berlina wzięła z nim ślub, by kilkanaście
godzin później popełnić z „ukochanym” samobójstwo. Piszę celowo „ukochanym”,
bo Ewa była chyba bardziej zauroczona władzą i ogłupiona przez szalone wizje
Adolfa niż on naprawdę ją kochał. I nic nie wiadomo, czy kiedykolwiek Hitler
zbliżył się do niej bardziej niż na odległość dłoni. Za to Ewa uwielbiała
prezentować swoje wdzięki – zachował się nawet film erotyczny z jej udziałem,
ale o niej kiedy indziej.
Kobiety mdleją w
ekstazie
Gdy został wodzem III Rzeszy otrzymywał setki listów miłosnych. Kobiety
błagały go o spotkanie, by mieć z nim dziecko. Kilka z nich popełniło nawet
samobójstwo z powodu nieodwzajemnionej miłości – nawet sama Ewa Braun dwa
razy nieskutecznie próbowała się zabić. Gdyby wiedziały, że Hitler jest
bezpłodny. Lecz Führer do ekstazy potrafił doprowadzać w inny sposób –
przedwojenny Newsweek relacjonował jeden z nazistowskich wieców z jego
udziałem słowami „kobiety mdleją w ekstazie” gdy Hitler „z purpurową od
napięcia twarzą czaruje publiczność”. Także na co dzień potrafił być
szarmancki – wiedeński styl bycia, całowanie w rękę, prawienie komplementów –
to łamało serca kobiet z jego otoczenia, lecz na nic więcej nie mogły liczyć.
Hitler mówił o kobietach, że „powinny być miękkie, słodkie i głupiutkie”. I
tak je traktował – jak przedmioty osobistego użytku. Historycy przypuszczają,
że takie podejście było powodem samobójczej śmierci jego siostrzenicy Geli, z
którą miał romans. Już sam fakt zainteresowania dziewczyną z własnej rodziny
jest dwuznaczny. Tym bardziej, że zgrabna figura Geli posłużyła Hitlerowi
jako modelka do pornograficznych szkiców. Teczka z tymi rysunkami została
skradziona z auta Hitlera, a złodziej poznawszy się na tym, jaki materiał ma
w ręku wyłudził od niego sporą sumę za ich zwrot.
Mógł, ale nie chciał?
Niewiele już żyje osób, które mogą powiedzieć, że znały Hitlera osobiście.
Dlatego jego życie intymne kryje tak wiele zagadek, jednak jedną z nich udało
się chyba rozwikłać.
Jeden z kolegów frontowych Hitlera z czasów I Wojny Światowej jeszcze kilka
lat temu mieszkał pod Raciborzem. Służył razem z nim w okopach i opowiadał,
że przyszły wódz III Rzeszy podczas jednego z ostrzałów został lekko ranny.
Rana nie było groźna, ale pechowa – odłamek utkwił w okolicy pachwiny
pozbawiając Hitlera jednego z „klejnotów”. Francuski lub brytyjski granat uchronił
w ten sposób ludzkość od spłodzenia przez Hitlera następców, ale niestety nie
uchronił przed kolejną wojną.
W każdym bądź razie to wiele tłumaczy, a zwłaszcza traktowanie kobiet jak
narzędzia najpierw do zdobycia władzy, a potem do jej utrzymania. Miłość i
uczucie były akurat na samym końcu tej listy.
Hitler chyba nigdy nie był z kobietą w łóżku i nic o tym nie wiadomo.
Niektórzy twierdzą, że w okopach pierwszej wojny bardziej interesowali go
koledzy z pułku, że w młodości lubował się w perwersjach. Ale to nic pewnego…
Wiadomo na pewno, że z męskich rozrywek czyli wino, kobiety i śpiew – tylko
płeć piękną zaszczycał nikłym zainteresowaniem. Alkoholu nie znosił, śpiew
odpada w związku z tym. Zresztą czym miałby zakąszać? Był wegetarianinem i
uwielbiał czekoladę, naleśniki ze śmietaną i papki z warzyw…
|