|
Jedną nazywał „flamandzką kobyłą”, druga miała
sześć palców u lewej ręki, kolejna równie dobrze radziła sobie w sypialni jak
w donosicielstwie, jedną odziedziczył po bracie, następna była rozpustnicą,
lecz jej już nie mógł dogodzić, a ostatnia była najbardziej sprawna w łóżku
w… podtykaniu mu nocnika. Sześć oryginalnych żon Henryka VIII, króla Anglii.
Oczywiście kochanek miał o wiele więcej, ale nawet nie podejmuję się ich
wyliczyć.
Legendarne żony
W
Hollywood właśnie powstał film o dwóch najsłynniejszych z nich – siostrach
Annie i Marii Boleyn. W kochanice króla wcielają się zresztą gwiazdy – Scarlett
Johannson i Natalie Portman, lecz jeżeli liczycie, że zobaczycie w filmie
chociaż kawałek ich biustu – nie warto wychodzić z domu. To film dla
miłośników sukien i strojów, ale nie wysyłajcie też na niego swoich
kobiet – mogą się zbyt wiele nauczyć jak wami manipulować. O co więc chodzi z
tymi żonami Henryka?
Parcie na syna
Henryk VIII był karciarzem, despotą, kobieciarzem – a jednocześnie
myślicielem, doskonałym żołnierzem i silnym władcą – po prostu typowy obraz
monarchy tamtych czasów. Jednak przez całe życie jego przekleństwem były
kobiety – pragnął ponad wszystko mieć syna, następcę tronu, lecz rodziły mu
się tylko córki. Jedyny – późniejszy Edward VI – był chorowity i nawet nie
rządził samodzielnie. To ciągłe dążenie do spłodzenia męskiego potomka
odmieniło Anglię na wieki.
Pierwszą żonę odziedziczył po bracie. Katarzyna Aragońska była zresztą jedyną
spośród jego małżonek, pochodzącą z królewskiego rodu. Byłą piękna i
wykształcona i mogła mieć dużo dzieci – aż siedem razy zachodziła z nim w ciążę,
ale tylko jedno dziecko przeżyło – Maria – która zresztą później została
królową i w zemście za matkę spaliła wielu jej wrogów na stosach.
Brzydki król i może
Za to Henryka brak syna zaczął doprowadzać do pasji. Postanowił zrobić sobie
test i zapolował na damy dworu i nie tylko. Test wypadł pomyślnie – jedna z
jego kochanek urodziła mu syna, więc wszystko było z nim ok. Lecz gdy
Katarzyna po raz kolejny urodziła martwe dziecko – dworzanin króla, książę
Norfolk, postanowił podsunąć mu córkę swego brata Marię, by wzmocnić swoją
pozycję na dworze.
Fot. Getty Images / Flash Press
Media
Maria i jej starsza siostra Anna miały już za sobą
doświadczenia dworskie. Ich ojciec wysłał je do Francji na dwór królewski,
który zresztą był wtedy wyśmienitym uniwersytetem stosunków nie tyle
międzynarodowych, ale raczej męsko – damskich. Obie pobierały tu pilnie naukę
i nic dziwnego, że zawróciły w głowie Henrykowi.
Żeby mieć syna, pożycz czyjąś żonę
Maria była cicha i potulna. Chociaż miała męża (który by nie marudzić dostał
niezłą posadę na dworze) urodziła królowi syna, ale ten rozglądał się już za
inną kiecką, a konkretnie za jej siostrą, która wodziła króla za nos. Anna
nie chciała być kolejną kochanicą – chciała być królową. Wiedziała jak omotać
Henryka, który by tylko ją zdobyć zerwał z Watykanem (papież nie chciał się
zgodzić na rozwód, bo pierwsza żona króla Katarzyna byłą krewną cesarza
niemieckiego, u którego siedział w kieszeni), naraził się na ekskomunikę a
Anglię na międzynarodową izolację nie mówiąc już o fatalnej opinii.
Anna dopięła swego i została królową. Jednak jej szczęście nie trwało długo –
także ona nie dała Henrykowi syna – urodziła córkę Elżbietę, która potem
przez 45 lat panowała w Anglii (i podobno nigdy nie zaznała mężczyzny).
Ścięcie metodą na pozbycie się wrogów
Henryk szybko znalazł pocieszenie w ramionach Jane Seymour – donosicielki i
szpiega – a Annę, by się jej pozbyć, oskarżono o czary (miała sześć palców u
ręki), zdradę króla z pięcioma mężczyznami (w tym własnym bratem) i parę
innych drobiazgów. Została ścięta mieczem i na tym się opisywany film kończy.
Henryk miał jeszcze po niej trzy żony – wspomnianą Jane (która wreszcie dała
mu syna, lecz zmarła zaraz po jego narodzeniu), Annę Kliwijską, z którą
poznał za pośrednictwem portretu (dziś byłby to Internet), ale gdy zobaczył
ją na własne oczy to nie chciał się nawet do niej zbliżać (nazywał ją
„kobyłą”), Katarzynę Howard, po której spodziewał się wreszcie rozkoszy w
łóżku, lecz sam już nie mógł i ostatnią – Katarzynę Perr – doświadczoną
wdowę, która pochowała już dwóch mężów. A ponieważ był już stary i otyły (w
pasie miał aż 136 cm) – ostatnia żona bardziej sprawdzała się w ułatwianiu mu
codziennych czynności niż w seksie. Zmarł w 1547 roku przeżywszy 56 lat.
|