Ławrientyj Beria- Orgie sowieckiej bezpieki

 

 

Ławrientyj Beria - szef NKWD – symbol komunistycznego terroru i bezprawia ZSRR epoki stalinowskiej. Jeden z głównych wykonawców zbrodni stalinowskich. Jeden z największych zbrodniarzy w historii.


Większą od niego władzę miał tylko sam Stalin, ale za to Beria, jako szef sowieckiej bezpieki, bił na głowę Stalina ilością uwiedzionych a najczęściej po prostu zgwałconych kobiet. Odznaczał się dosyć odrażającą powierzchownością: niski, grubawy, łysawy. Był seksualnym zwyrodnialcem. Im był starszy tym młodszych partnerek poszukiwał.

Orgie pod pieczą NKWD

Beria zastąpił na stanowisku szefa NKWD swoich poprzedników (obaj zostali kolejno zamordowani na rozkaz Stalina) Gienricha Jagodę, który z kolei wysadził z siodła Nikołaja Jeżowa. Cała trójka: Jagoda, Jeżow i Beria była zboczeńcami. Jagoda kolekcjonował pornografię i damskie ciuszki. Jeżow był biseksualistą. Uwielbiał zaskakiwać swoich gości pijackich orgii niespodzianką przy przebudzeniu o poranku – mąż jednej z jego kochanek przebudził się z… członkiem Jeżowa w ustach. Jednak to Beria zasługuje na tytuł największego zboczeńca z tego zbrodniczego trio.

Także był kolekcjonerem, ale jego „zbiór” może być dowodem zboczonych zachcianek. Po jego aresztowaniu znaleziono w jego gabinecie na przykład kilkanaście pluszowych misi, jedwabne koszule nocne, kompletne damskie stroje sportowe, tysiące obscenicznych listów oraz całe akcesorium do wyuzdanych praktyk, które wystarczyło by do zaopatrzenia kilkunastu współczesnych sex shopów.

To właśnie we własnym gabinecie Beria uwielbiał oddawać się swoim praktykom. Normalne orgie także lubił i organizował, ale w gmachu NKWD na Łubiance czuł się najlepiej. Wiedział, że jest tu bezpieczny i w twierdzy bezpieki nikt go nie zaskoczy ani nie zdemaskuje. Zresztą – tylko kontrwywiad wojskowy ośmielił się go śledzić – ale o tym Beria nie wiedział. Wszystkie inne służby podlegały jemu.

Kochanki z łapanki

Słynne są jego nocne eskapady ulicami Moskwy – gdy znudziło mu się przesłuchiwanie i podpisywanie wyroków śmierci – wyruszał samochodem w noc i zwoził do swojej siedziby przypadkowo złapane kobiety. Te przesłuchiwał osobiście niekoniecznie za pomocą drewnianej pałki, a raczej zupełnie innej plus całego, kolekcjonerskiego „arsenału”. Jego ofiary miały nikłe szanse – uwielbiał mordować kobiety, chociaż historycy twierdza, że w niektórych z nich się zakochiwał. Te miały szczęście, bo przeżyły, chociaż bycie kochanką takiego zboczeńca to nie była żadna radość.


Fot. rulex.ru

Niektóre z jego „kochanek” przychodziły do niego same. Musiały – aresztowano im ojca, męża, brata, a one chciały wybłagać poprawę ich losu. Niektóre z nich pewnie wiedziały co lubi Beria i szły do niego świadomie. Można je tylko podziwiać za poświęcenie, a Beria doskonale to wykorzystywał. On także wiedział jakie możliwości seksualne daje mu jego władza. Nic dziwnego więc, że obok zgwałconych kobiet równie wiele miejsca na jego liście zajmowały dziewczyny podsunięte mu przez matki, które chciały w ten sposób otworzyć sobie lub komuś drogę do kariery. Widocznie się udawało, skoro zdobył w ten sposób masę kobiet.

W jego biografii znajduje się tez miejsce na oficjalne kochanki. Miał oczywiście żonę – Ninę – ale podobno największą miłością jego życia była 14 – letnia Lilli Drozdowa. Było to tak. Ojciec Lilli pracował na Kremlu i kiedyś przedstawił mu swoją żonę. Ta od razu wpadła w oko zboczeńcowi, ale gdy przedstawiła mu swoja córkę – serce zbrodniarza zaczęło bić szybciej. Lilli, jak wspominają świadkowie, była wtedy długonogą blondynką, o wielkich, niebieskich oczach. Jej matka doskonale wiedziała co się święci, ale, jak to na szczytach komunistycznej władzy bywało codziennie, postanowiła wykorzystać okazję dla własnych celów. Zapowiedziała córce – „nie daj mu pupy zanim nie dostaniesz daczy, samochodu i mieszkania”. I tak się stało. Młodej, lecz sprytnej Lilli, która widziała na Kremlu nie takie rzeczy, nie trzeba było dwa razy powtarzać. Beria otoczył ją luksusami i chyba naprawdę kochał – a wszystko tolerowała jego żona, która dzięki temu miała więcej spokoju w sypialni.

Beria skończył tak jak jego poprzednicy. Gdy zmarł Stalin jego dni były policzone. Przegrał walkę o stołek pierwszego sekretarza a cena była najwyższa – rozstrzelanie. Lilli spokojnie dożyła w Moskwie swoich dni razem z ich córką, którą urodziła, gdy miała 17 lat.

 

O nas Reklama Kontakt Wsparcie Naruszenie praw autorskich
(c) Copyright 2003-2012 Wiesław Glamorski, Tomasz Maria Siewicz, Mariusz Pakosiński, Mosze Blumsztajn, Józef Karymski, Leonard Pastuszak ::: Powered by Poczciarz